RESZEL – miasto, którego nie można opuścić

Reszel rynek
Widok z rynku na kościół pw. św. Piotra i Pawła

Zgiełk, pośpiech – to nie tu. Południowa Warmia, oprócz kolorowych wzgórz z naprzemiennymi wstęgami pól i lasów oraz z dolinami wypełnionymi pamiątkami po ostatnim zlodowaceniu, czyli różnej wielkości ciekami lub akwenami, potrafi zadziwić nieoczekiwaną historią, nazewnictwem i architekturą. Spójrzmy na Reszel i jego okolice.

Samławki

Chronologiczny drogowskaz – rok 753 p.n.e. – tradycyjnie służy do oznaczania początku cywilizacji, za której kontynuatorów zwykliśmy się uważać. Tytularne wyrażenie: Ab urbe condita – Od założenia miasta (Rzymu) przez pokolenia Europejczyków powtarzane za Tytusem Liwiuszem, gratyfikowało centrum nad Tybrem biorąc je za kamień węgielny zachodniej kultury. Czy już wówczas, gdy wykarmiony przez wilczycę Romulus zakładał pod Kapitolem swoje królestwo, w odległych fragmentach Barbaricum – nad południowo-wschodnim Bałtykiem jakieś grupy ludzkie też budowały własne osady? A gdy Rzym stawał się republiką (509 r. p.n.e.), to czy wtedy, na jego antypodach, w chłodnym i wilgotnym klimacie, bytując w odległości ok. 675 mil rzymskich (ok. 1000 km) od brzegu wspomnianego przed chwilą morza, któraś ze społeczności mogła zaznaczać swoją obecność czymś ponadczasowym? Okazuje się, że tak. Bardziej hodowcy niż rolnicy, egzystujący wśród rozlicznych rzek, trzęsawisk i jezior, na polanych wydartych rozległym lasom, ludzie ci pozostawili kamienne kurhany. Rozwój tych zbiorowości, nie tak spektakularny jak w przypadku mieszkańców romanizujących się części naszego kontynentu, powoli jednak postępował, by doprowadzić w końcu do pierwszych kontaktów Rzymu z „nie–Rzymem”. Na południowy zachód od Reszla, nad brzegiem Jeziora Legińskiego odkryto zarówno sakralne, jak i archeologiczne, „przejście” do innej rzeczywistości. Badania w pobliżu wsi Samławki, zakończone w 2017 r., ujawniły jedną z najbardziej znaczących nekropolii starożytnych na Warmii i Mazurach.

Wykopaliska w dawnym Lesie Miejskim Reszla rozpoczął jeszcze na początku XX wieku Adalbert Bezzenberger. Ten uznany królewiecki uczony – pełnił. m. in. funkcję rektora Albertyny i przez długi czas kierował pracami Towarzystwa Starożytności „Prussia” (Alterthumsgesellschaft Prussia) – przebadał jedynie dwa kurhany. Prace na stanowisku Samławki 1 wznowiono dopiero w 2012 r. Okazało się, że za twórców podreszelskiego sepulcrum należy uznać zachodnich Bałtów, a więc przodków ludności pruskiej. Wyprawiali oni swoich bliskich w nieskończoną podróż w zaświaty pod koniec epoki brązu i na początku epoki żelaza (750–550 r. p.n.e.).

Zamek i miasto

Za główną przyczynę narodzin pierwszych miast na ziemiach pruskich należy uznać militarne potrzeby Zakonu Krzyżackiego. Nie inaczej stało się na terytorium południowej Barcji, która po zakończeniu heroicznych zmagań chrześcijańsko – pogańskich weszła w skład diecezji warmińskiej. Geneza Reszla sięga więc połowy XIII wieku. Osada przejęła nazewnictwo od autochtonów, a pełnoprawnym organizmem miejskim stała się dopiero po kilkudziesięciu latach. Ewolucja reszelskiego oppidum składała się z kilku stadiów. Najpierw było to efemeryczne refugium krzyżackie (od 1241 r.), później drewniany zamek biskupa warmińskiego (przekazany mu przez rycerzy zakonników w 1254 r.), a jeszcze później, wyrosły obok zamku ośrodek rzemieślniczy i handlowy przekształcony w lokowaną civitas. Aktu lokacji (w 1337 r.) dokonała kapituła warmińska i wójt krajowy, członek Zakonu, Henryk von Luter. Po upływie trzech lat dokument założycielski potwierdził jeszcze biskup warmiński – Herman z Pragi. Wznoszenie ceglanego gotyckiego zamku rozpoczęło się dopiero w 1350 r.

Baszta
Największa baszta zamkowa

Tempo rozwoju miasta nad Izerą (Sajną lub Cyną – jak wolą niektórzy) było pokaźne. W 1370 r. do dotychczasowego municypium dołączono Nowe Miasto. Cały Reszel, położony na stromym wzgórzu, objęty murami i leżący u stóp zamku biskupiego, przynajmniej do XV wieku tj. do czasu wojen polsko-krzyżackich, stanowił wyspę średniowiecznego, względnego dobrobytu. Dla militarno-religijnej korporacji, zarządzanej przez panów z Malborka, był dowodem na powodzenie realizowanej przez nich misji kolonizatorskiej (pojmowanej jako podbój terytorialny) i kolonizacyjnej (w sensie zakładania nowych miast i wsi).

Pierwsi mieszczanie przybyli do Reszla z Braniewa. Sprowadził ich tu niejaki Elerus. Grupa składała się z synów patrycjuszy. Można próbować ich określić posługując się współczesnym wyrażeniem „żądni sukcesu młodzi biznesmeni”. Wędrówka mieszczan znad Pasłęki w głąb pruskiego interioru umacniała osobliwe pokrewieństwo pomiędzy Braniewem a Reszlem. Według pierwotnego zamysłu władz zakonnych reszelski gród miał przede wszystkim zabezpieczać komunikację traktu wiodącego znad brzegów Zalewu Wiślanego na Mazowsze. Nic więc dziwnego, że właśnie do Braniewa uciekała krzyżacka załoga reszelskiej warowni podczas największego z pruskich powstań (1260 r.). W 1593 r. w Reszlu swój dom zakonny otworzyło, założone przez braniewską mieszczkę, bł. Reginę Protmann, zgromadzenie sióstr św. Katarzyny. Z kolei, gdy w XVII wieku Szwedzi, zdobywszy Braniewo, zamknęli doskonale tam prosperujące jezuickie kolegium, grupa zakonników Towarzystwa Jezusowego przeniosła się do Reszla. Objęła następnie w posiadania budynek po klasztorze augustianów i otworzyła w nim gimnazjum (1630 r.). Podkreślania związków braniewsko-reszelskich nie należy bynajmniej zaliczać do jakichś miałkich lokalizmów. Stanowi ono raczej analogię do schematu znanego z dziejów antycznych. Podczas wielkiej kolonizacji greckiej miasta macierzyste (metropolie) z Hellady pozostawały w kohabitacji ze swoimi poleis położonymi poza granicami Grecji właściwej.

Według pacierza i wilkierza

Spichlerz
Jeden z zachowanych dawnych spichlerzy

Reszel nie był miejscem narodzin lub działalności intelektualistów światowego formatu – filozofów, astronomów, matematyków, prawników czy medyków. Próżno tu szukać umysłów na miarę Kopernika lub Kanta. Miasto słynęło jednak z solidnej pracy tutejszych warsztatów. Miejscowe cechy zrzeszały bardzo zdolnych rękodzielników, w tym przedstawicieli rzemiosła artystycznego. Reszelscy wytwórcy w dużej mierze pracowali na potrzeby warmińskich kościołów lub pielgrzymów zdążających do znajdującego się nieopodal świętolipskiego sanktuarium. Wystarczy przywołać Jana Schwartza – kowala, który wykuł misterną barokową tzw. zieloną bramę dla bazyliki w Świętej Lipce albo Christiana Bernarda Schmidta – rzeźbiarza tworzącego rokokowe ołtarze, ambony i konfesjonały. Inną kategorię osób znanych na Warmii lub w Prusach, a związanych z Reszlem, stanowili duchowni, kaznodzieje i pedagodzy np. Jodok Willich – humanista i profesor literatury klasycznej na uniwersytecie we Frankfurcie nad Odrą; Jan Brictius – jezuicki teolog i pisarz czy Józef Andrzej Tuławski – kapłan zajmujący się konstruowaniem zegarów słonecznych. Pewnym odbiciem rzemieślniczych, a więc raczej technicznych, tradycji Reszla okazało się – w zupełnie innych czasach (w 1910 r.) – zbudowanie samolotu, bodaj pierwszej maszyny tego typu w Prusach Wschodnich. Charakterystyczne marzenie epoki industrialnej – zamiar unoszenie się w przestworzach, zmaterializowano w postaci jednopłatowca wyprodukowanego w tamtejszej odlewni żeliwa.

O dawnym charakterze miast warmińskiego dominium najlepiej świadczą wilkierze – swoiste konstytucje opisujące m.in. prawa i obowiązki mieszkańców. Reszelski wilkierz, pochodzący z 1606 r., precyzował, że obywatelstwo grodu nad Izerą mogła uzyskać wyłącznie osoba wyznania rzymskokatolickiego, przestrzegająca wszystkich świąt i biorącą udział w uroczystościach kościelnych. Oprócz punktów poświęconych zasadom handlu i problemom własnościowym sporo miejsca w dokumencie zajęły przepisy przeciwpożarowe i regulacje porządkowe, w tym odnoszące się do zachowania czystości. Mieszczan karano srogo np. za niesprzątanie ulic. Można zatem domniemywać, że Reszel zaliczał się do schludnych ośrodków miejskich z rytmem życia wyznaczanym codziennymi obowiązkami.

Las miejski
Las Miejski, kurhan na stanowisku Samławki

Główną przeszkodą w utrzymaniu powszedniej prozy życia okazywały się nieoczekiwane klęski: pożary, epidemie i działania wojenne. Charakterystyczny obraz skutków tego typu dramatów uchwycił w Listach z podróży po Mazurach i Warmii w 1814 roku Gotfryd Piotr Rauschnick (P. Rosenwall): Reszel, położony już w biskupstwie warmińskim, w owej wojnie [francusko-pruskiej lat 1806–1807] także poniósł wielkie szkody spowodowane pożarem i wciąż jeszcze wiele budynków leży tu w gruzach, głównie liczne kościoły. Te ostatnie były wielkiej urody i liczne z nich chyba już nigdy nie zostaną odbudowane, miasto bowiem z racji miernej liczby ludności nie potrzebuje ich tylu 1.

Istotnie, miejska fara – kościół pw. św. Piotra i Pawła, został podczas pruskiej kampanii Napoleona Bonaparte poważnie uszkodzony: spłonął dach i obrazy we wnętrzu trzynawowego halowca. Solidna konstrukcja interieru nie pozwoliła jednak runąć gwiaździstemu sklepieniu. Wbrew domysłom Rauschnika świątynię wkrótce odbudowano i to własnymi siłami (pracami kierował tutejszy architekt – Joachim Sadroziński). Dom Boży wyposażono w snycerkę autorstwa miejscowych rzeźbiarzy (Wilhelma i Karola Biereichelów), Jedynie centralne dzieło malarskie – płótno ołtarzowe, zamówiono (w 1821 r.) u pochodzącego z Warmii profesora warszawskiej akademii sztuk pięknych – Antoniego Jana Blanka.

Nie Salem

Być może najmniej spopularyzowanym zabytkiem w miasteczku jest przyklejona do miejskich murów niegdyś gotycka, a następnie skonwertowana na barok, najstarsza na Warmii plebania (zbudowana najpewniej przed 1444 r.). Wyjątkowo niespektakularny wygląd, wręcz kruchość (aktualnie budynek jest remontowany), stoi w sprzeczności z komercyjnie upowszechnianym mitem obiegającym popularne informatory turystyczne jakoby Reszel był miejscem spalenia (w 1811 r.) ostatniej w Europie czarownicy.

Niewątpliwym problemem dla historyków pozostaje kwestia dogłębnego wyjaśnienia przyczyn wydarzeń, w których spokojnie żyjący obywatele skłonni są do transformacji w żądną ofiar tłuszczę. Tłum potrzebujący ofiary widoczny jest chociażby w ewangelicznych opisach śmierci Jezusa na krzyżu. A któż nie słyszał o płomieniach ogarniających doczesne szczątki Joanny d’Arc, Jana Husa, Girolamo Savonaroli czy Giordana Bruno? Czy tego rodzaju sytuacja miała miejsce w mieście należącym od 1772 r. do państwa pruskiego? Gdy Barbarę Sdunk (Zdunk) prowadzono na stos Królestwem Prus władał Fryderyk Wilhelm III Hohenzollern – tak, ten sam, który również w 1811 r. nakazał zniszczyć polskie insygnia koronacyjne przejęte podczas III rozbioru.

Swieta lipka
Święta Lipka, barokowa tzw. zielona brama

Wymagający analizy ze strony nie tylko badaczy przeszłości, ale również socjologów i psychologów społecznych, pozostaje widoczny medialnie trend polegający na dążeniu do uproszczonej wizji historii, a następnie jej przedmiotowemu wykorzystaniu, w tym merkantylizacji. Może też amerykanizacji – któż nie pamięta potężnego oddziaływania dramatu Arthura Millera „Czarownice z Salem”?

Barbarę Sdunk rzeczywiście spalono na stosie. Bynajmniej nie skazano jej za czary. Po czterech latach pozbawienia wolności wydano wyrok za podpalenie. Była nieszczęsną niewykształconą kobietą, obarczoną licznym potomstwem. Jedno z jej dzieci przyszło na świat w więziennej celi. Nieporadność w rozwiązywaniu najtrudniejszych problemów społecznych przegrała wtedy w Reszlu, czy może bardziej w państwie pruskim – opartym o, wydawałoby się, oświeceniowe paradygmaty – z wiecznie żywym syndromem kozła ofiarnego. Nieważne, że ów zespół nieludzkich objawów podparto majestatem prawa.

Na koniec ostrzeżenie: do Reszla wjeżdża się idyllicznymi drogami, alejami z niewyciętych jeszcze drzew. Miasto – „perła Warmii”, jak o tej stanicy spokoju lubią mówić przyjezdni, zachowało średniowieczny układ urbanistyczny. Błądzenia po jego zaułkach i uliczkach to przyjemność. Nie jest możliwy szybki wyjazd z miasta skłaniającego do refleksji nad przemijaniem


Jerzy Necio to historyk zainteresowany przeszłością dawnych Prus (autor studium poświęconego Herkusowi Monte), regionalnymi dziejami Warmii i Mazur oraz dwudziestowieczną historią Polski. Publikował w wielu periodykach, m.in. w niezależnym olsztyńskim miesięczniku „Debata”, w „Przeglądzie Geopolitycznym”, „Studiach Politologicznych”