Czakram w Lidzbarku Warmińskim

Nic chyba tak dobrze nie urzeka i nie przyciąga naszej uwagi, atakowanej pulsarami wydobywającego się z aktualnej rzeczywistości chaosu, jak kojąca struktura. W jakich leksykonach kryć się zatem mogą słowa wyrażające siłę emocji sprzęgających nas z namacalnym światem? Wydaje się, że nacechowana poczuciem starodawnego uporządkowania sanskrycka „czakra” znakomicie odda esencję biegu wydarzeń wprawionych w ruch przez centrum wyznaczone czworobokiem gotyckiego zamku.
DŁUGOWIECZNA MOC
Czakram – pojęcie zapożyczone z hinduizmu, a sygnujące ośrodek emanujący energią, bezpośrednio i niemetaforycznie nijak się ma do niegdysiejszej stolicy katolickiego biskupstwa. Trudno jednak nie dostrzec, że architektura ceglanej budowli obronnej już od średniowiecza wyraziście dyktowała postępowanie kogokolwiek, kto z którejkolwiek strony widział jej wieże. Wszystko w Lecbargu/ Heilsbergu/ Lidzbarku Warmińskim działo się: w zamku, na przedzamczu lub w mieście założonym w cieniu zamku. Wody zbiegających się u podnóża grodu rzek nie wydają się w takim ujęciu już tylko przypadkowym zbiegiem okoliczności. Łyna i Symsarna – cieki z nazwami o staropruskiej proweniencji, utworzyły tu nie tyle miejsce siły wydobywającej się z wnętrza ziemi, co wygodny dla wznoszenia obwarowań, bram i trudnych do zdobycia murów rodzaj wyspy. Dziś do dawnej rezydencji hierarchów zawiadujących warmińską diecezją dojechać można droga krajową nr 51. Trasa ta przecina województwo warmińsko-mazurskie z południa na północ, łącząc Olsztyn z Bartoszycami, dochodzi następnie w Bezledach do granicy z Obwodem Królewieckim. W Lidzbarku Warmińskim przebiega w bezpośrednim sąsiedztwie zamku, zaskakując podróżnych nieoczekiwanym widokiem doliny z regularną fosą. Pocztówkowy konterfekt równie niespodziewanie uzupełnia znajdująca się na wzgórzu vis-à-vis zamku, barokowo-klasycystyczna oranżeria. Sąsiedztwo obu budowli – tak niespójnych stylistycznie i funkcjonalnie: dużego pawilonu ogrodowego i fortecy-rezydencji – rodzi pytania i wzmaga niedosyt. Jaka przeszłość wykrystalizowała w tym miejscu tak zdumiewająco wykwintną impresję?

OZDOBA CAŁEJ WARMII
Stanisław J. Srokowski, mianowany przez Józefa Piłsudskiego pierwszy polski konsul generalny w Królewcu (13 kwietnia 1920 r.), zdecydowanie uległ urokowi miasta nad Łyną i Symsarną. Podobnie jak wielu podobnych jemu autorów sprzed wieku, pisząc uczoną dysertację, nie zamierzał odchodzić od stylu zabarwionego emocjami. W studium pt. Miasta i ludzie Prus Wschodnich dla charakterystyki Lidzbarka Warmińskiego zarezerwował synonim: „Perła Warmii”. Rozprawiając o miejscowym kasztelu, przytoczył taką oto opinię: Najpiękniejszą część zamku stanowi jego, otoczone ze wszystkich stron krużgankami, podwórze, zresztą małe, bo tworzące prostokąt o wymiarach 20,3 na 22,1 m. Istna poezja w kamieniu. Zarówno dolne czworokątne słupy krużganków, jak i górne ośmioboczne dźwigają na sobie ostrołukowe sklepienia. (…) Wartościowych szczegółów zresztą pełno, gdziekolwiek rzuci się wzrokiem. Śliczne są rzeźby niektórych baz i kapiteli, słupów, zdobne konsole i pyszne pilastry, a głowy aniołów, które jako zworniki tkwią w skupieniach, uważać można po części za prawdziwe arcydzieła sztuki rzeźbiarskiej. Po zakończeniu II wojny światowej Srokowski stanął na czele Komisji Ustalania Nazw Miejscowości na ziemiach zachodniej i północnej Polski. Ów uznany geograf dał wtedy dowód szczegółowej wiedzy historycznej odnośnie przedkrzyżackiej przeszłości Lidzbarka Warmińskiego: Dlatego też rdzennie pruski Lecbarg odegrał wybitną rolę w drugim powstaniu pruskim z r. 1260, które miało charakter wielkiego ruchu wyzwoleńczego. Zdobyty w r. 1261 po uciążliwym oblężeniu przez wodzów pruskich, Warmijczyka Glappo i Auktumo z Pomezanii, znajdował się odtąd przez lat 13 w ręku powstańców. Dłużej niż inne miejscowości. Wreszcie po upartych bojach zajęli osadę Krzyżacy. Teraz już na trwałe, bo ruch powstańczy z r. 1277 dalszej zmiany w posiadaniu osady nie sprowadził. Lecbarg, czyli jak go po raz pierwszy dokument z r. 1260 nazywa «Heilsberch», pozostał odtąd przy Niemcach, a mianowicie stał się własnością biskupów warmińskich, do których w zasadzie należał już od kwietnia 1251, kiedy na przestrzeni 77 mil kwadratowych stworzono podległe Zakonowi państwo i poddano je pierwszemu biskupowi w tych stronach, Anzelmowi (1250–1278).

pierwszych biskupów warmińskich.
KREACJA I KONSTRUKCJA
Nazwanie dominium warmińskiego „państwem” trafnie tłumaczy autonomię jednostki terytorialnej ze ściśle wyznaczonymi granicami o wielkości 4 249 km kwadratowych, tkwiącej charakterystycznie trapezowatym kształtem wewnątrz teokracji krzyżackiej. Na czele tak zarysowanej Warmii znajdowali się jednocześnie: biskup i kapituła. Była więc Warmia kapitulna i Warmia biskupia. To właśnie pierwszy z ordynariuszy – Anzelm, był tym duchownym, który w 1260 r. powołał kapitułę katedralną i wydzielił na jej potrzeby jedną trzecią ziem ze swego dominium. Szesnastu kanoników, tworzących gremium kapitulne, osiadło ostatecznie we Fromborku w 1278 r., natomiast Lidzbark doczekał się stołecznej dla diecezji funkcji dopiero w połowie XIV w. Za głównych budowniczych warowni, która miała stać się biskupią rezydencją, uznać należy: Jana I z Miśni, Jana II Stryprocka oraz Henryka III Sorboma. Równocześnie, po drugiej stronie Łyny, powstawało miasto o takiej samej nazwie jak zamek. „Mieszczański” Lidzbark założył na prawie chełmińskim biskup Eberhard ze śląskiej Nysy w 1308 r. Oba organizmy, zajmujące podobną powierzchnię i położone w bezpośrednim sąsiedztwie, znacznie się różniły. Konkurencję na historyczną wielkość bezsprzecznie wygrał zamek – już to ze względu na osoby hierarchów warmińskich administrujących diecezją, już to przez bardziej kosmopolityczny charakter warmińskiej godności biskupiej.

NOBILITACJA
Tu w diecezjalnym centrum często ujawniały się lub rozwijały pozateologiczne talenty przedstawicieli episkopatu. Dość przypomnieć dwóch najwybitniejszych, nader udanie zaznaczających swoją obecność w sferach niekonfesyjnych: Jana Dantyszka – renesansowego intelektualistę, parającego się poezją w języku łacińskim, wcześniej dyplomatę służącego Jagiellonom, który na zamku założył bibliotekę, i Ignacego Krasickiego – wybitnego przedstawiciela polskiego oświecenia, literata, tłumacza, „księcia poetów polskich” zaprzyjaźnionego z królem Stanisławem Augustem Poniatowskim. Znajdujący się w najbardziej reprezentacyjnej sali zamkowej, w wielkim refektarzu, pasaż heraldyczny, zainicjowany w XVII wieku przez biskupa Jana Stefana Wydżgę, zmusza do zastanowienia nad magnum opus lidzbarskiej, a przez to warmińskiej, stolicy. Herby wszystkich ordynariuszy ułożone w porządku chronologicznym doprowadzają do zaskakujących odkryć. Henryk Vogelsang – biskup z okresu bitwy pod Grunwaldem, to jedyny w całym poczcie hierarchów autochton. Duchowny ten urodził się jako syn lidzbarskiego piekarza. Natomiast Eneasz Sylwiusz Piccolomini – Toskańczyk, który, gdyby tylko dotarł do warmińskiego biskupstwa (wybrano go w czerwcu 1457 r.), musiałby szybko wracać do Rzymu. Obradujące w sierpniu 1458 r. konklawe zdecydowało, że zostanie papieżem. Rozpoczął więc pontyfikat jako Pius II. Kandydatem do tiary biskupa Rzymu był również Stanisław Hozjusz, ordynariusz warmiński, który realnie zarządzał diecezją w latach 1551–1579. Na Warmii kardynał Hozjusz zapamiętany został jako promotor jezuitów i uczestnik soboru trydenckiego.

Wśród kościelnych dostojników, na których czekało lidzbarskie palatium, nie brakowało przedstawicieli koronowanych rodów. W 1589 r. warmińską sakrę biskupią otrzymał bratanek króla Stefana Batorego – książę siedmiogrodzki, Andrzej Batory. Godność biskupa warmińskiego formalnie dzierżył także (w latach 1621–1633) – i to od dziewiątego roku życia – Jan Albert (Olbracht) Waza, syn króla Zygmunta III. Burzliwe czasy wojen polsko-szwedzkich nie sprzyjały osiedleniu się królewicza w lidzbarskim zamku. Z kolei biskup Wacław Leszczyński, ordynariusz diecezji warmińskiej w latach 1644–1659, posłował w imieniu króla Władysława IV do Paryża, organizując w ten sposób małżeństwo polskiego monarchy z Ludwiką Marią Gonzagą. Niektórzy z dostojnych lokatorów zamku nad Łyną i Symsarną prezentowali wysoką atencję dla historii. Do takich z pewnością zaliczyć można biskupa Adama Stanisława Grabowskiego, który zlecił wykonanie mapy Warmii. Dzieło zatytułowane Tabula Geographica Episcopatum Warmiensem In Prussia Exhibens powstało w 1755 r. Autorem okazał się elbląski kartograf Jan Fryderyk Endersch. Biskup Grabowski znany jest też jako wydawca kronik Galla Anonima i Wincentego Kadłubka. Tak zwany „rękopis heilsberski” Kroniki polskiej Galla Anonima znalazł się w Lidzbarku Warmińskim dzięki badawczej pasji innego biskupa. Manuskrypt zakupił Marcin Kromer. Ów hierarcha sam był dziejopisem i zasłynął przede wszystkim wydaniem dwóch dzieł: O pochodzeniu i czynach Polaków ksiąg trzydzieści (w 1555 r.) oraz Opisu Polski (w 1577 r.).


BEZIMIENNY
Mężczyzna w sile wieku – gdyby żył, spoglądałby w kierunku wschodzącego słońca. Tak ułożono jego ciało. Szkielet odnaleźli archeolodzy w warstwie piasku. Miejscem pochówku okazał się dziedziniec zamku – na wprost bramy wjazdowej. Pogrzebany człowiek na pewno nie był kimś znaczącym. Nie leżały przy nim resztki uzbrojenia ani wspaniałe wyposażenie jak w piramidach egipskich faraonów. Jego doczesne szczątki spoczęły na głębokości charakterystycznej dla grobów: 1,6 m, nogi i ręce miał skrępowane. Najprawdopodobniej śmierć dosięgła go zanim zaczęto budować zamek lub gdy budowa już się rozpoczęła. Nie wiadomo, w jakim języku wypowiadał się za życia, mówił po prusku czy po niemiecku, a może jeszcze w innym języku, nieoczywistym dla tej części świata? Był poganinem czy chrześcijaninem? Jego kości w tym miejscu to przypadek czy rytualna ofiara zakładzinowa? Cokolwiek się wydarzyło, to pewne jest aż nadto, że los przygotował mu, trwające w kamieniu i cegle urzekające symetrią, harmonią i pięknem, wiekowe mauzoleum.
(Wszystkie zdjęcia autora)
Jerzy Necio – Jerzy Necio to historyk zainteresowany przeszłością dawnych Prus (autor studium poświęconego Herkusowi Monte), regionalnymi dziejami Warmii i Mazur oraz dwudziestowieczną historią Polski. Publikował w wielu periodykach, m.in. w niezależnym olsztyńskim miesięczniku „Debata”, w „Przeglądzie Geopolitycznym”, „Studiach Politologicznych”
