Homo sovieticus i kolorowe rewolucje

Czytając niemiecką prasę zastanawiam się nieraz, co będzie wcześniej – sąd ostateczny czy katastrofa klimatyczna. Politycy restrukturyzują obecnie społeczeństwo np. poprzez transformację energetyczną, wczesną seksualizację dzieci, a także poprzez język płci (Gendersprache). Uczy się nas, jak poprawnie mówić, jakim samochodem jeździć i jakiego ogrzewania używać. Partia „die Grünen” sięgnęła już chyba po kulturową hegemonię. Odnosi się wrażenie, że każdy, kto nie akceptuje polityki Zielonych, będzie współwinny wyginięciu ludzkości z powodu zmian klimatycznch. Dziennikarze i politycy tworzą nastroje, które można nazwać histerią. Globalizm, ruch gender i „ochrona klimatu” to najaktualniejsze próby stworzenia „nowego człowieka”. Ekologia jest ważna i powinniśmy dbać o Ziemię, ale nie powinna służyć do manipulowania społeczeństwem.
W Augsburgu środowiska LGBTIQ postulowały ostatnio zainstalowanie w budynku uniwersytetu kabin dźwiękoszczelnych z przesuwaną dziurą w ścianie działowej (tzw. Gloryholes), by umożliwić uprawianie anonimowego seksu, stanowiącego sposób na zrelaksowanie zestresowanych studentów. Działania takie nie mają na celu prowokowacji. Są probierzem, na ile będzie można sobie pozwolić. Wynikają z zasady: należy rzucić hasło, a potem tylko rejestrować, co się dzieje i reagować na pojawiające się nowości.
Homo sovieticus
Obecnie pożądanym wzorcem jest wzorzec człowieka inkluzywnego i tolerancyjnego. Sam w sobie wcale nie jest zły, pod warunkiem jednak, że nie będzie nikomu narzucany i nie będzie dążył do całkowitego zniszczenia wzorców tradycyjnych. Ważne jest, żeby nie stygmatyzować środowisk LGBT czy ekologicznych. Większość należących do nich ludzi to normalne osoby, ale z drugiej strony nie dajmy się zwariować, nie gódźmy się na nachalne „przerabianie“ młodzieży i bądźmy świadomi manipulacji, jakiej dokonuje na nas tzw. góra.
Już sto lat temu spróbowano w Związku Radzieckim odmienić społeczeństwo na miarę socjalistycznych idei. „Przekuć świadomość” mas. Stworzono więc model nowego człowieka wykorzystując marksistowski eksperyment społeczny. Nowa etyka i nowe myślenie miały, wg Lenina, doprowadzić do całkowitego zniszczenia klasy kapitalistów. W tym celu władza podporządkowała swym wpływom pedagogów, którzy mieli zaszczepić w młodych umysłach komunistyczne idee. W kształtowaniu tego rodzaju „samodzielnego myślenia” ogromną rolę odegrała prasa i filmy. Znaczenie ostatnich było tak istotne, że stanowiska kierownicze w kinematografii zawsze obsadzano zaufanymi komunistami. Nowemu człowiekowi stworzono też nowy język, tzw. nowomowę. Przypominała ona język, jakim posługują się członkowie sekt. Życie intymne w latach 20. XX wieku było bardzo liberalne. Do objęcia władzy przez bolszewików każdy aparatczyk mógł wskazać na dowolną kobietę jako swą partnerkę seksualną bez pytania jej o zgodę. Za Stalina się to zmieniło. Partia zabroniła nawet tańczyć fokstrota czy tango, gdyż kojarzyły się z seksem.
Zideologizowano kulturę jako surogat religii, którą główny pedagog ZSRR – Anton Makarenko – uznał za „ciężką, choć nieszkodliwą dla otoczenia chorobę umysłową”. Jak w Polsce kreowano nowego człowieka socjalistycznego, wiem od mojego ojca. Gdy w 1948 roku odbywał na Pomorzu zasadniczą służbę wojskową, do jego jednostki przybyli inspektorzy z Warszawy. Wszystkich żołnierzy, którzy podczas posiłku na stołówce posługiwali się nożem i widelcem poddano brutalnemu przesłuchaniu, podczas którego m.in. miażdzono im palce stołową szufladą. Również polskie media były opanowane przez ortodoksyjnych komunistów, a potem przez ich dzieci i wnuki. Tak utworzyły się tzw. czerwone dynastie. Po dziesięcioleciach eksperymentu okazało się, że homo sovieticus jest w zasadzie oportunistą, który nie chce brać na siebie odpowiedzialności, nie wykazuje żadnej inicjatywy i regularnie przywłaszcza sobie mienie państwowe.
Kolorowe rewolucje
Kolorowe rewolucje to termin określający przeważnie pokojowe przemiany występujące po 1989 roku. Nazwa ich pochodzi od koloru tworzącego identyfikację lub od rośliny powszechnie postrzeganej jako pozytywna (takiej jak tulipany, cedr). Inicjatorami i zwolennikami tych rewolucji byli często studenci i związki zawodowe. Wsparcie otrzymały one od organizacji pozarządowych finansowanych przez Zachód, a wiadomości podawane przez międzynarodowe stacje telewizyjne skłoniły setki tysięcy ludzi do udziału w demonstracjach. Tzw. aksamitna rewolucja odbyła się w Czechach w 1989 r. W następnych latach usłyszeliśmy o Rewolucji Róż w Gruzji, Purpurowej Rewolucji w Iraku, Pomarańczowej na Ukrainie czy Jaśminowej w Tunezji itd. Nie tylko prywatne fundacje przekazały miliony dolarów na transformacje tych społeczeństw, ale podobno i służby specjalne niektórych obcych krajów też.
Dla większości tzw. zwykłych ludzi nowa wizja człowieka to „modne bzdury”, z którymi się nie identyfikują, ale kogo obchodzi, co myśli zwykły obywatel? Nowy obraz człowieka i globalnego społeczeństwa jest ważniejszy. Tymczasem socjolog Manfred Güllner w dzienniku „Die Welt” z lipca 2023 pisze: „Jeśli niewielka, elitarna mniejszość z wyższym wykształceniem i wysokimi dochodami narzuca poprzez instrukcje lub zakazy swoje wartości przeważającej większości tych, którzy myślą inaczej, można to prawdopodobnie postrzegać jako rodzaj dyktatury”.
Jolanta Helena Stranzenbach
