Tureckie kazanie

Tak mnie wzięło, że ostatnio znowu latam po świecie. Tym razem wylądowałem w Turcji, a konkretnie w Stambule, czyli dawnym Konstantynopolu.

Co mi się podobało, a co nie?

Podobali mi się mieszkańcy Konstantynopola, którzy – prawie zawsze – widząc nas wahających się na ulicy i studiujących plan miasta, podchodzili i pytali: „W czym możemy pomóc?”. To było miłe i rzeczywiście pomocne (jak zwykle byliśmy sami, bez przewodnika).

Mniej miłe było zamknięcie nam „przed nosem” Hagi Sofii, która (z wyjątkiem antresoli) okazała się dostępna tylko dla wyznawców islamu. Przy okazji, na spektaklu multimedialnym zorganizowanym w reprezentacyjnym budynku przy dawnym hipodromie, dowiedzieliśmy się, że Hagia Sofia w momencie zdobycia Konstantynopola przez Turków „była pusta, opuszczona i zaniedbana”. Jednym słowem. Turcy właściwie zrobili uprzejmość, zajmując ten największy w cesarstwie kościół i wyrzynając w tym samym czasie kilkanaście tysięcy wiernych, których – jak się okazuje – w świątyni ponoć nie było. No, ale „Wielką Cysternę” u stóp Hagii Sofii mogliśmy zwiedzać do woli i zachwycać się tą ukrytą pod ziemią architekturą.

Istambuł-Haga Sofia

Wybierających się do Stambułu muszę jednak poinformować, że bilety wstępu do zabytków tego miasta mają dwie ceny. Dla Turków są niemal dziesięciokrotnie niższe. No cóż… Co kraj, to obyczaj.

Przy dobrej pogodzie polecam rejs Bosforem. Przepiękne widoki: pałace, wille, fortyfikacje. Rejs kończy się tuż przy Morzu Czarnym, gdzie w trakcie trzygodzinnej przerwy można zjeść dobrą rybkę w cudownych „okolicznościach przyrody” i przy „cudownie” zmieniających się cenach, które potrafią być o 30–40 procent wyższe niż w cenniku.

Ale to wszystko furda. Jak Wam, Drodzy Czytelnicy, zapewne wiadomo, Turcja nie jest w Unii Europejskiej. Ten prosty fakt sprawia, że nakrętki nie są (bo nie muszą być) przymocowane do butelek.

Kochani! Nie macie pojęcia, jaka to przyjemność odkręcić wodę, odłożyć nakrętkę i pić bez włażącej w usta plastikowej konstrukcji. Jakie to wygodne „ten tylko się dowie, kto cię utracił”.

Konstantynopol jest piękny i ma tylu mieszkańców, co połowa Polski

Pozdrawiam podróżniczo!

Krzysztof Dobrecki