Orient i okcydent, czyli kultura Wschodu i Zachodu
W coraz większej liczbie niemieckich miast, w szkołach i przedszkolach, podczas karnawału prosi się rodziców, by rezygnowali z przebierania dzieci w kostiumy Indian, Chińczyków czy maharadżów. Ma to promować wrażliwość i szacunek do innych kultur, a dyskusja na temat historii kolonializmu i odpowiedzialności za przeszłe wydarzenia budzi obecnie ogromne emocje i silne podziały polityczne. Lewa strona sceny politycznej często podnosi potrzebę krytycznego rozliczenia z przeszłością kolonialną. Twierdzi, że bogactwo wielu państw Europy Zachodniej opiera się na dawnej eksploatacji pozostałych regionów świata. Z kolei środowiska konserwatywne twierdzą, że współczesne pokolenia Europejczyków nie ponoszą odpowiedzialności za czyny swoich przodków, a pojęcie przywłaszczenia kulturowego określają jako przesadną narrację, która ma na celu osłabienie poczucia dumy europejskiej i narodowej.
Rembrandt Harmensz van Rijn (1606–1669)

Nasi przodkowie uwielbiali sztukę i kulturę Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Świadczy o tym choćby malarstwo holenderskie XVII wieku, które czerpało inspirację z Orientu. Holenderska Kompania Wschodnioindyjska, która miała swoją siedzibę w Amsterdamie, zalała Europę towarami pochodzącymi z Indii i Japonii. Jej magazyny stanowiły skarbnice kosztowności z całego świata. To stamtąd Rembrandt pozyskiwał wiele rekwizytów do swoich obrazów, szczególnie tych o tematyce biblijnej, które siłą rzeczy potrzebowały bliskowschodniego kolorytu. Do dziś można te rekwizyty podziwiać, zwiedzając w Amsterdamie dom artysty. Jedno jest pewne – Rembrandt nigdy nie opuścił holenderskiej niziny i nigdy nie zwiedzał Orientu, a mimo to namalował Autoportret w orientalnym stroju z pudlem, Mężczyznę w orientalnym stroju czy Popiersie starego mężczyzny w turbanie. Dzieła te są fantazją, romantycznym i egzotycznym marzeniem twórcy o czymś dalekim i tajemniczym. W XVII i XVIII wieku, kto tylko mógł sobie na to pozwolić, wyposażał swoje mieszkanie w przedmioty pochodzące z odległych krajów. Perskie dywany, chińska porcelana oraz jedwabne szlafroki były oznaką prestiżu społecznego. Przyprawy, takie jak goździki, gałka muszkatołowa czy pieprz, stały się dostępne dla szerokich kręgów społecznych. Moda na Orient obowiązywała jeszcze w XIX i na początku XX wieku. Wtedy modne było portretowanie się i fotografowanie we wzorzystych szatach z jedwabiu, z turbanami na głowie. Bliski i Daleki Wschód był po prostu innym światem, w którym można było odpocząć od ograniczeń codzienności.
Muzyka i architektura
Marsz turecki Mozarta i jego opera Porwanie z seraju, Szeherezada Rimskiego-Korsakowa czy Madame Butterfly Pucciniego to z kolei najsłynniejsze spośród tysięcy dzieł muzyki klasycznej, które czerpią z kultur szeroko rozumianego Wschodu. Nawet Stanisław Moniuszko oparł swoją operę Paria na konflikcie między indyjskimi kastami braminów i pariasów. Orientalna egzotyka pojawia się także w dawnej architekturze i sztuce ogrodowej w Polsce. Ogród Chiński w Łazienkach Królewskich w Warszawie jest tego przykładem. Tradycja tego miejsca sięga czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego, który w 1780 roku wytyczył Promenadę Chińską. Natomiast styl japoński zyskał popularność na przełomie XIX i XX wieku wraz z nurtem Młodej Polski. Bardzo znany jest Ogród Japoński we Wrocławiu, założony w latach 1909–1912 w Parku Szczytnickim z inicjatywy hrabiego Fritza von Hochberga przy udziale japońskiego ogrodnika. „Przywłaszczenie kulturowe” (kulturelle Aneignung) to ulubione powiedzenie w lewicowych kręgach, gdyż odbywa się ono rzekomo bez świadomości historycznej czy rekompensaty finansowej. Przecież wspaniałość każdej kultury zawsze powstawała w wyniku wymiany, mieszania się i wzajemnego oddziaływania różnych środowisk i regionów.
Wśród wandali
To, co w październiku tego roku wydarzyło się we Francji, gdy spłonął zabytkowy ratusz w Limoges, gdy w Marsylii włamywano się do katolickich kościołów, a w Paryżu zdewastowano synagogę, na pewno nie jest promowaniem wrażliwości i szacunku wobec innych kultur. Grabiono i podpalano sklepy oraz niszczono dorobek życia uczciwych ludzi. Niestety, nie są to pojedyncze przypadki. Od lat we Francji rocznie zostaje podpalonych ok. 30 kościołów, a w Niemczech jeszcze więcej. Do tego dochodzą tysiące aktów wandalizmu. Gdy barbarzyńcy niszczą kulturę europejską, dzieciom w imię poprawności politycznej odmawia się przebierania za Indian.
The French Limoges City Hall, inaugurated in 1883, survived two world wars but didn’t survive "multiculturalism" https://t.co/r52FY8KmE7
— Mario Nawfal (@MarioNawfal) October 18, 2026
W powieści Michela Houellebecqa „Uległość” socjaliści zawierają sojusz z charyzmatycznym muzułmańskim politykiem, aby zapobiec zwycięstwu prawicy w wyborach i zapewnić sobie władzę. Przedstawiona w tej książce dystopia, czyli czarna wizja przyszłości, w której społeczeństwo żyje w strachu, staje się w Europie powoli rzeczywistością. Stary Kontynent stopniowo odwraca się od swoich wartości i od norm, które stworzyły jego cywilizację. Najbardziej przykre jest to, że działania w rzekomej obronie praw „Innych” zaczynają zakrawać na absurd.
Jolanta Helena Stranzenbach
