August Agbola Browne – Czarnoskóry Żołnierz Powstania Warszawskiego

AugustAgbolaBrowne

„Panie Opalony” albo po prostu „Ali” – tak zwracali się do niego warszawiacy.

Dwa lata temu, w 80. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, radio BBC wyemitowało audycję o „Polaku z wyboru”, Nigeryjczyku. August Agbola Browne był najprawdopodobniej jedynym czarnoskórym uczestnikiem wojny obronnej we wrześniu 1939 roku i Powstania Warszawskiego w 1944 roku. Bardzo mało o nim wiadomo. Skoro jednak Warszawa zdecydowała się ufundować mu pomnik w samym centrum miasta – w Pasażu Wiecha, u zbiegu z ul. Chmielną (foto) – to na pewno warto rozpropagować wiedzę o tym interesującym człowieku. Wzbogaca on listę obcokrajowców, którzy swoim stosunkiem do naszej Ojczyzny zasługują na miano bohaterów. Tych „z obcych ziem” bohaterów walczących o i za Polskę było wielu. Jednak egzotycznego przybysza z Nigerii nikt nie przebije.

August Agbola Browne urodził się 22 lipca 1895 roku w Lagos w Nigerii jako dziecko Wallace’a i Józefiny. Jego ojciec był dokerem w porcie. Miał siedmioro rodzeństwa: trzech braci i cztery siostry. Nigeria wchodziła wówczas w skład Imperium Brytyjskiego. Lata młodzieńcze spędził na pokładzie brytyjskiego statku handlowego. Dostał się do Anglii. W 1917 r. ukończył muzyczną szkołę zawodową. Potem przybył do Niemiec, gdzie wstąpił do zespołu teatralnego przemierzającego Europę. Przez Niemcy trafił najpierw do Wolnego Miasta Gdańska, a w 1922 r. – do Polski, co oznacza, że w momencie, gdy zaczynała się II wojna światowa, przebywał w niej już od 17 lat.

Najpierw mieszkał w Krakowie, gdzie poślubił mieszkankę Małopolski, Zofię. Potem wyjechał do Warszawy. W stolicy odrodzonego państwa 27-letni Agbola zamieszkał na ulicy Złotej, później przeniósł się na Hożą. Ponoć cieszył się sporym wzięciem u pań, nic więc dziwnego, że niebawem ożenił się po raz drugi. W latach 30. był już znanym perkusistą jazzowym grającym w warszawskich restauracjach i knajpach, występującym także w modnej wówczas restauracji „Caveau Caucasien”.

Był „Polakiem z wyboru”. Już w 1939 roku brał udział w konspiracji, by w 1941 roku stać się żołnierzem Związku Walki Zbrojnej. Jako strzelec „Ali” należał do Obwodu AK „Radwan”, podobwodu „Sławbór” – batalionu „Iwo”. Jego dowódcą był kapral Aleksander Marciński ps. „Łabędź”. Obecność Alego na szlaku bojowym „Śródmieście Południe” potwierdza Jan Radecki „Czarny”, który na własne oczy widział czarnoskórego żołnierza na punkcie dowodzenia przy Marszałkowskiej 74.

„Walczył na terenie Śródmieścia Południowego w rejonie ulic Wspólnej, Wilczej, Marszałkowskiej, Hożej, to jest tam, gdzie mieszkał jeszcze przed wojną” – mówił Jan Radecki. To, że był AK-owcem, Agbola sam potwierdził w ankiecie personalnej, którą wypełnił osobiście w 1949 roku, zgłaszając swój akces do ZBoWiD, chociaż przyznawanie się do przynależności do AK było wówczas sporym aktem odwagi.

Jego powstańcze losy były badane przez IPN, Muzeum Powstania Warszawskiego i niezależnych varsavianistów. Nigeryjczyk trafił też do książki „Afryka w Warszawie” – rozdział o nim napisał historyk dr Zbigniew Osiński. „Życiorys Agboli to historia człowieka, który uznawał Polskę za swoją drugą ojczyznę i czuł się jej pełnoprawnym obywatelem” – pisze Osiński.

Nagrobek

Po wybuchu wojny pomógł przedostać się do Anglii dwójce swoich dzieci z pierwszego małżeństwa oraz ich matce, ale sam, być może z powodu zaangażowania w walkę zbrojną, nie pojechał razem z nimi. Po wojnie pozostał w Warszawie. Był zatrudniony w Wydziale Kultury i Sztuki Zarządu Miejskiego w Warszawie, a pod koniec lat 40. i w latach 50. grywał znów w warszawskich restauracjach.

„Wydaje się, że dla Browna pobyt w Polsce po wojnie był wyborem. Jako obywatel Imperium Brytyjskiego miał możliwość wyjazdu” – wskazuje BBC. Dopiero w 1958 roku wyjechał z niej do Wielkiej Brytanii, z drugą żoną, Polką, i nigdy już nad Wisłę nie wrócił. Z opowiadań jego córki z drugiego małżeństwa, Tatiany, można się dowiedzieć, że jej rodzice w Anglii bardzo niewiele mówili o czasach wojny oraz że ojciec nigdy nie odwrócił się od polskiej kultury, w której żył przez prawie 35 lat. W ich londyńskim domu jedynym językiem, w którym rozmawiano, był polski. Potwierdza to jeden ze znajomych Browna: „Mówił on najczystszym językiem polskim, nawet z akcentem warszawskim”.

Browne zmarł w Londynie w 1976 roku.

Na koniec ciekawostka. To właśnie Agbola stał się pierwowzorem bohatera, którego „Wiech” stworzył na potrzeby swojej powieści. Czarnoskóry aktor (student z Togo Mokpokpo Dravi) występujący w polskiej wojennej komedii z 1959 roku pt. „Cafe pod Minogą” – zrealizowanej właśnie na podstawie książki Stefana Wiecheckiego „Wiecha” – to bezpośrednie echo życiorysu Augusta Agboli.

Maria Legieć – Absolwentka polonistyki na KUL w Lublinie. Działaczka „Solidarności”. Od 1985 roku emigrantka w Niemczech. Lektorka języka polskiego dla studentów niemieckich.