Ludzie byli dla niej równie ważni jak muzyka

Wspomnienie o Bettinie Taheri-Zacher, niemieckiej dziennikarce muzycznej związanej z Klassik Radio i NDR Kultur

Klasyka

„Pół dnia lało jak z cebra, a po południu na niebie pojawiła się przepiękna tęcza. Chwilę później wzeszło słońce i wtedy jej dusza uleciała do nieba, jakby czekała właśnie na ten moment” – tak rodzina Bettiny Taheri-Zacher opisuje na Facebooku jej odejście w dniu Wniebowstąpienia Pańskiego, 14 maja 2026 roku. Miała dopiero 52 lata. W mojej pamięci pozostanie jako wspaniała kobieta, której piękno wewnętrzne odzwierciedlało się w jej zewnętrznym wyglądzie.

Po ukończeniu studiów muzycznych w Detmold Bettina grała jako pierwsza flecistka w orkiestrze Opery w Manaus w Brazylii, wykonując też partie solowe. Następnie przeniosła się do branży medialno-kulturalnej. Pełniła funkcję redaktor naczelnej działu muzycznego w stacjach takich jak Klassik Radio i Saarländischer Rundfunk, a ostatnio NDR Kultur. Za swoją pracę otrzymała między innymi Niemiecką Nagrodę Radiową w 2012 roku.

Miałam szczęście współpracować z nią kilka lat. Poznałyśmy się w marcu 2013 roku, kiedy przeprowadziłam się z mężem z Monachium do Hamburga. Pamiętam dokładnie ten marcowy dzień, kiedy śnieg sypał niemiłosiernie, a ja przedzierałam się przez zaspy, idąc ulicami Altony do siedziby Klassik Radio, gdzie wcześniej złożyłam podanie o praktykę. Wprawdzie pracowałam już jako dziennikarka radiowa w rodzinnym Krakowie, ale w Niemczech potrzebowałam praktyki, głównie ze względów językowych. W Monachium odbyłam taką w stacji BR2.

Nigdy wcześniej nie przeżyłam tak przyjemnej rozmowy kwalifikacyjnej jak wtedy, w Klassik Radio! Przedstawienie się zajęło mi kilka minut, a przez następne pół godziny rozmawiałyśmy z Bettiną o Wagnerze i to jakbyśmy znały się od lat. Oczywiście zostałam przyjęta.

Trwał właśnie Rok Wagnerowski, więc zaproponowałam zespołowi redakcyjnemu udostępnienie materiałów z Festiwali w Bayreuth, które robiłam przez poprzednie dziesięć lat dla polskich rozgłośni. Zgodzili się z radością, ale okazało się, że na antenie nie można podać mojego nazwiska jako autorki. Tego się nie spodziewałam. Nawet w Bayerischer Bayerischer Rundfunk, gdzie też byłam jedynie praktykantką, opublikowano moje materiały pod moim nazwiskiem, przedstawiając mnie jako polską koleżankę.

Moja szefowa spostrzegła od razu, że jestem bliska łez. Odłożyła na bok to, czym akurat się zajmowała i zaciągnęła mnie do kawiarni na parterze budynku. „W tym radiu zawsze tak było” – powiedziała, kiedy już siedząc przy stoliku popijałyśmy latte macchiato. „Właśnie dlatego wykształciłam się na prezenterkę, żeby nie „stracić” moich materiałów. A twoje nagrania, Jolanto, są świetne, na pewno ich nie zmarnujemy. Podamy twoje nazwisko przynajmniej na stronie internetowej”.

W ten sposób znalazłyśmy kompromisowe rozwiązanie. Jednak to, co naprawdę mnie podbudowało, to podejście mojej szefowej, która od samego początku traktowała mnie jak koleżankę. Najwięcej skorzystałam słuchając jej wywiadów ze znanymi muzykami, których nagrania przycinałam, przygotowując je do emisji. Przeprowadziłam z nią także wywiad dla Mojego Miasta, opublikowany w numerze lipcowo-sierpniowym w 2013 roku. Po ukończeniu praktyki współpracowałam jeszcze z Klassik Radio, robiąc dla nich relacje z Bayreuther Festspiele, ale tylko dopóki pracowała tam Bettina.

Nagrobek

Odkąd rozeszły się nasze ścieżki zawodowe, widywałyśmy się głównie na przełomie lat, podczas tradycyjnych koncertów Chóru im. Carla Philippa Emanuela Bacha i Filharmoników Hamburskich z IX Symfonią Beethovena w Laieszhalle, do których angażowano śpiewaków z zewnątrz. Nawiasem mówiąc, to właśnie Bettina poradziła mi przystąpienie do tego zespołu. Ostatni raz śpiewałyśmy razem w sylwestra 2025 roku. Bettina odwołała swój udział w koncercie noworocznym ze względów zdrowotnych, ale nie przypuszczałam, że jest aż tak poważnie chora.

Wiadomość o jej śmierci głęboko mną wstrząsnęła. Nie miałam pojęcia, że przez ostatnie dwa i pół roku walczyła z rakiem. Wierzę, że gdziekolwiek teraz przebywa, jest tak samo aktywna jak zawsze. Spotyka artystów, którzy odeszli przed nią, cieszy się piękną muzyką, być może śpiewa w chórach anielskich, nie tylko utwory Beethovena.

Uroczystości żałobne na Cmentarzu Ohlsdorf w Hamburgu zgromadziły ponad setkę ludzi. Oprócz rodziny zmarłej, zjawiło się tam wielu dziennikarzy muzycznych. Kilkoro z nich wygłosiło wzruszające mowy pożegnalne, wiele osób płakało. Urna z prochami Bettiny spoczęła w okolicy jeziora, pod rododendronem, a jej mogiłę ozdobiło mnóstwo kwiatów. Na prośbę jej bliskich zaśpiewałam „Pie Jesu” z Requiem Fauré, ciesząc się, że mogę ją pożegnać chociaż w ten sposób.

Życzyłabym każdemu takiej szefowej jak Bettina Taheri-Zacher, bez względu na to, jaki zawód wykonuje. Jej wsparcie było bezcenne dla tych, którzy dopiero rozpoczynali pracę lub znajdowali się w fazie przejściowej, tak jak ja 13 lat temu. Bettina jak mało kto potrafiła cieszyć się sukcesami innych i dodawać im otuchy w chwilach zwątpienia.

Jolanta Łada-Zielke, urodzona w Krakowie
dziennikarka kulturalno-muzyczna, blogerka,
autorka tekstów piosenek i wokalistka.