Natalia w Bayreuth

Natalia
Natalia Skrycka

Jeśli chodzi o polskich solistów biorących udział w Festiwalu Oper Richarda Wagnera w Bayreuth, uwagę publiczności przyciągały dotychczas męskie głosy – Tomasz Konieczny i Piotr Beczała. Od kilku lat występuje tam również mezzosopranistka Natalia Skrycka, która w tym roku była jedyną Polką w zespole. Śpiewa wprawdzie mniejsze partie, ale za to dużo. W tym roku wystąpiła w tetralogii Pierścień Nibelunga jako jedna z Cór Renu – Wellgunde i jedna z Walkirii – Rossweisse, a w Parsifalu jako Drugi Giermek i jedno z Dziewcząt-Kwiatów. Partię Wellgundy wykonywała też w wersji Pierścienia Nibelunga dla dzieci, wystawianej w „małym” Festspielhaus, postawionym w tym celu na terenie festiwalowego parku. W ciągu roku można ją zobaczyć i usłyszeć w Staatsoper Berlin, ale udział w Bayreuther Festspiele był zawsze jej marzeniem.

„W Berlinie obsadzano mnie przede wszystkim w operach Wagnera i Straussa – opowiada artystka w wywiadzie dla Kuriera Muzycznego – Z czasem pokochałam tę muzykę i gdzieś z tyłu głowy miałam myśl, żeby w przyszłości zaśpiewać na Bayreuther Festspiele. Kiedy dowiedziałam się, że szukają tam śpiewaczki do roli Wellgunde, pojechałam na przesłuchanie i udało mi się dostać tę rolę”.

Natalia Skrycka ukończyła z wyróżnieniem wydział wokalny Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach, w klasie prof. Agaty Kobierskiej. Obecnie prowadzi zajęcia na tej uczelni. Debiutowała już w okresie studiów w L’enfant et les sortilèges Ravela w Operze w Bydgoszczy. Brała też udział w kursach mistrzowskich u Ingrid Kremling, Anity Garanči, Karoliny Brachman i Helen Donath. Jest laureatką międzynarodowych konkursów wokalnych imienia Leosa Janáčka, Ady Sari i Andrzeja Hiolskiego.

Jej kolejnym debiutem była Suor Dolcina w Suor Angelica Giacomo Pucciniego w Operze Śląskiej w Katowicach. W latach 2015–2018 była członkinią Opernstudio Staatsoper Unter den Linden w Berlinie, a od sezonu 2018/2019 należy do zespołu solistów Staatsoper Berlin. Podczas Bregenzer Festspiele 2017 występowała jako Cherubino w Weselu Figara Mozarta, a w 2024 roku jako Krista w Sprawie Makropulos Janáčka w Concertgebouw w Amsterdamie. Artystka wykonuje też pieśni romantyczne, w tym Stanisława Moniuszki i Ignacego Jana Paderewskiego, utwory Kurta Weilla i Hansa Eislera, oraz piosenki kabaretowo-estradowe z lat międzywojennych, z repertuaru Zarah Leander i Marleny Dietrich.

Śpiew ze sztuczną inteligencją w tle

Natalia Skrycka bardzo dobrze czuje się w stolicy Górnej Frankonii.

„Wiele osób pyta mnie, dlaczego zamiast odpocząć po ciężkim sezonie w Berlinie, wyjeżdżam do Bayreuth. Po ostatnim tutejszym spektaklu wracam do Berlina, więc w ogóle nie mam urlopu. Ale czas spędzony w Bayreuth traktuję jak najpiękniejsze wakacje, mimo że tutaj też pracuję. To cudowne miejsce i wspaniali ludzie. Tworzymy jedną wielką rodzinę, spędzamy czas nie tylko na próbach i spektaklach, ale i na wspólnych rozmowach i spotkaniach w mieście.”

Potwierdza to powiedzenie chińskiego filozofa Konfucjusza: „Znajdź pracę, którą kochasz, abyś całe życie nie musiał pracować”. Ale tegoroczne warunki pracy na Festiwalu w Bayreuth różniły się znacznie od dotychczasowych. Z okazji jubileuszu 150-lecia powstania Festspielhaus przygotowano nową inscenizację Pierścienia Nibelunga, w której scenografię zastąpiły obrazy wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Niektóre z nich nawiązywały do wcześniejszych produkcji tego dzieła Wagnera w Bayreuth, pozostałe stanowiły komentarz do bieżącej akcji. Zdaniem większości widzów zmieniały się za szybko, co było męczące dla oczu, a niektóre trudno było zrozumieć. Kiedy po ostatnim przedstawieniu tetralogii, Zmierzchu bogów, artyści wychodzili do ukłonów przed kurtynę, soliści, chór, orkiestra i dyrygent Christian Thielemann zebrali ogromne brawa, ale pojawienie się ekipy realizatorskiej wywołało buczenie jako oznakę dezaprobaty.

Clipboard 09 25 2026
Natalia Skrycka (pierwsza z lewej) jako Wellgunde w Pierścieniu Nibelunga dla dzieci, fot. Enrico Nawrath.

Z relacji Natalii wynika, że soliści też byli zszokowani, kiedy podczas prób zaprezentowano im, jak to ma wyglądać. Każdy spektakl był bowiem inscenizowany „na żywo” i za każdym razem przebiegał inaczej. Śpiewacy sami sterowali sztuczną inteligencją za pomocą specjalnych sensorów, umieszczonych na głowach i każdy ich ruch wywoływał inny obraz na przezroczystych ekranach, z których jeden wisiał rozpostarty pomiędzy nimi a orkiestronem, a drugi z tyłu sceny.

„Niektórzy z koleżanek i kolegów żartowali, że zdarza im się przeklinać na scenie i pytali, co się stanie, jak komuś wymknie się niecenzuralne słowo? Czy sensor to wyczuje i wyświetli na ekranie?” – wspomina Natalia ze śmiechem – „Ale cały materiał został opracowany w zamkniętym systemie festiwalowym, więc takie wpadki się nie zdarzały.”

Jeśli chodzi o role wagnerowskie, kolejnym marzeniem Natalii byłaby Kundry w Parsifalu.

„Uwielbiam tę postać, podobnie jak całą tę operę. Chciałabym też zaśpiewać Venus w 'Tannhäuserze’ i Ortrud w 'Lohengrinie’. Myślę, że krok po kroku dojdę do tego, bo mam jeszcze czas.”

Trzymamy mocno kciuki.

Jadwiga Zabierska