Germanitas znaczy „braterstwo”.

Germanitas
Agnieszka Buk (w środku) wśród uczestniczek spotkania z kulturą ukraińską,
zorganizowanego przez Fundację Germanitas.

Rozmowa z Agnieszką Buk, wiceprezeską Fundacji Centrum Współpracy Międzynarodowej Germanitas z siedzibą w Rzeszowie

Jak powstała i czym zajmuje się Fundacja Germanitas?

Fundacja powstała pod inną nazwą jeszcze przed pandemią i zajmowała się projektami związanymi z kulturą i edukacją. Jednak w nowej rzeczywistości, w jakiej znaleźliśmy się po pełnoskalowym ataku Rosji na Ukrainę, organizacja otrzymała nową nazwę i zmieniła profil działania. Najpierw pomagaliśmy migrantom z Ukrainy, a teraz wszystkim „nowym mieszkańcom Rzeszowa”, czyli osobom, które przybyły do nas z różnych stron i z rozmaitych powodów – tak, aby mogły się u nas zaaklimatyzować, głównie poprzez naukę języka polskiego na bezpłatnych kursach.

Na pewno najwięcej ludzi przybyło z Ukrainy?

Ukraińców jest najwięcej, ale niektórzy mieszkali tu jeszcze przed wojną. Po wybuchu wojny przeszło przez Rzeszów około półtora miliona uciekinierów z tego kraju i część z nich osiedliła się tu na stałe. Wskutek dynamicznego rozwoju gospodarczego, który przeżywa nasze miasto, przyjeżdżają też do nas ludzie z Afryki, Ameryki Południowej, krajów Bliskiego Wschodu i środkowej Azji – do pracy i na studia. W radzie naszej Fundacji zasiadają między innymi Niemka i Marokańczyk. W Rzeszowie przybywa zatem przedstawicieli różnych narodowości i kultur.

Jak ma się nazwa Germanitas do waszej działalności?

Po łacinie germanitas oznacza „braterstwo, więź między bliskimi“. Germanos to bliski, rodzony, autentyczny. Analogicznie w języku hiszpańskim hermano oznacza brata. Nasza działalność służy zatem wprowadzaniu i podtrzymywaniu bliskości między ludźmi, wspieramy siebie nawzajem jak w rodzinie. Brzmieniowo kojarzy się także z germańskością, co spodobało mi się jako germanistce. Kiedy przedstawiam się i podaję nazwę Fundacji, powołuję się na jej łaciński źródłosłów. A jeśli chodzi o związki z Niemcami, to corocznie organizujemy polsko-niemieckie tandemowe kursy językowe, a także współpracujemy przy projektach ERASMUS+.

Czy podczas waszych imprez Rzeszowianie mogą poznać bliżej nowych współmieszkańców?

Prowadzimy Rzeszowskie Centrum Integracji stworzone przy współpracy z IOM (International Organization of Migration), która jest agendą ONZ. Zgodnie z ich zasadą social mixing kierujemy naszą ofertę do „mieszanki społecznej” – nie wyłącznie do migrantów, bo mogłoby to wywoływać poczucie niesprawiedliwości u lokalnych mieszkańców. Dlatego dbamy o to, żeby wszyscy mogli wziąć udział w takich wydarzeniach jak wycieczki, warsztaty, koncerty. Organizujemy spotkania nie tylko z reprezentantami różnych kultur, języków i płci, ale też młodszego i starszego pokolenia, które służą wymianie poglądów, doświadczeń i są bardzo ubogacające. W kursach języka polskiego biorą udział oczywiście tylko migranci, ale już kafejki językowe są chętnie odwiedzane także przez lokalnych mieszkańców.

Images

Czy ktoś z miejscowych po udziale w Waszym projekcie przekonał się do kogoś lub czegoś i pozbył się uprzedzeń?

pewnością – potwierdzają to moje obserwacje. Prowadzę treningi nordic walking dla seniorów, w których biorą udział przede wszystkim panie z Polski i z Ukrainy. Początkowo zgłaszały się głównie osoby zaprzyjaźnione, które przez cały czas trzymały się razem. Dostrzegałam pewne bariery, zwłaszcza na styku polsko-ukraińskim, które z czasem zostały przełamane. Staram się tym sterować. Przed każdym spacerem robimy „społeczną rozgrzewkę”, podczas której uczestniczki przypominają swoje imiona, a osoby zaawansowane objaśniają nowicjuszkom obsługę sprzętu. I coraz częściej widzę, jak Polka idzie w parze z Ukrainką, bo znalazły wspólny temat – pracowały w tej samej branży, mają wnuki w podobnym wieku, są ciekawe historii życia w innym kraju.

Na pewno warsztaty kulinarne też służą budowaniu takiej zażyłości?

Te warsztaty cieszą się największą popularnością. Można przy okazji nawiązać wartościowe kontakty, spróbować egzotycznych potraw, wypróbować nowe przyprawy albo poznać inny sposób przyrządzania dań. Kto mógłby przypuszczać, że w różnych krajach inaczej lepi się pierogi?

Wasza Fundacja czyni Rzeszów miastem światowym, podczas gdy jeszcze 20 lat temu uważano je za prowincjonalne.

Też tak myślałam, kiedy 40 lat temu przeprowadziłam się tu z Zielonej Góry jako nastolatka. Rzeszów nie wyglądał wtedy atrakcyjnie, rynek praktycznie nie istniał, wiele kamienic stało w ruinie. Dziś podziwiamy zarówno zadbane, zabytkowe centrum miasta, jak i nowoczesne budowle. Mamy międzynarodowe połączenia kolejowe, autostrada A4 krzyżuje się tu z Via Baltica, a lotnisko w Jasionce oferuje przeloty do wielu miejsc na świecie. Bogata jest też oferta kulturalna – Międzynarodowy Festiwal Zespołów Polonijnych, słynne Juwenalia, Tydzień Filmu Niemieckiego, Europejski Stadion Kultury. W tym roku zaprezentowaliśmy na nim projekt Kapsuły Mody. Bardzo się cieszę, że Fundacja Germanitas ma swój udział w tworzeniu atrakcyjnego i urozmaiconego wizerunku naszego miasta

Dziękuję za rozmowę.


Profil Fundacji na Facebooku:
https://www.facebook.com/fundacja.germanitas

JolantaLadaZielke

Jolanta Łada-Zielke,

urodzona w Krakowie dziennikarka kulturalno-muzyczna, blogerka, autorka tekstów piosenek i wokalistka. (Fot. Andrea Kueppers)